Mielno informator

Mielno. Miejsce, gdzie spędzam każdą wolną chwilę

Mieszkam w Warszawie, mam 27 lat i tutaj się wychowałem. Od zawsze męczył mnie przepych i dokuczała infrastruktura wielkich aglomeracji. Rodzinę mam w Poznaniu, ale i ten niewiele różni się od stolicy naszego kraju. Mnóstwo osób, przepych i tendencja do ciągłego ruchu skutecznie mnie znudziła po tych już kilkudziesięciu (sic!) latach życia. Z dziewczyną zawsze wyjeżdżam na wakacje na Mazury, albo głęboko w Sudety. Lubię kontakt z przyrodą i znajduję w niej spokój, pociechę. Uwielbiam relaksować się w cieniu naturalnego środowiska; takiego, które nie zagłusza tempo pracy.

Moja przygoda z Mielnem zaczęła się wcześnie, bo jeszcze na początku 2005r. kiedy po raz pierwszy pojawiliśmy się tutaj całą rodzinką. Pierwszy wypad w wakacje nie był zbyt szczęśliwy dla mnie, chociaż rodzice chwalili sobie to miejsce od samego początku. Przepych jak w Warszawie, a ponoć przyjechałem do niewielkiej miejscowości. Jeszcze wtedy myślałem, że Bałtyk latem to nic strasznego, ale dość skutecznie się rozczarowałem. Lubię spokój, a Mielno nie zagwarantowało mi nawet skrawka miejsca na plaży. Wróciłem tam jednak kilka lat później. Była ostra zima.

Mielno zimą

Mieleński horyzont

Horyzont i krajobraz tego ośrodka turystycznego udowodniła mi jednak, że to wspaniałe miejsce. Zamarznięte morze, delikatny mróz, ale silny wiatr i swoboda "bycia" uderzyła mnie bardzo mocno. Mielno odwiedziłem zimą zupełnie przypadkowo. Byłem w Koszalinie i przypadkowo moja rodzina chciała przyjrzeć się obrazowi Bałtyku poza sezonem. Nikt nie wytrzymał na plaży dłużej niż kilka minut; ja wróciłem po jakiejś godzinie zmarznięty do kości. Pamiętam, że wtedy nabawiłem się dość poważnego przeziębienia. Mielno zostało jednak w mojej pamięci i rok później wróciłem tam już z dziewczyną. Miejsce w ośrodku wypoczynkowym, potem hotelu i codzienne spacery wzdłuż linii brzegu zaskakiwały nas za każdym razem. Pamiętam, że jednego dnia wybraliśmy się tam z ławką, którą ktoś wyrzucił w stronę wydm. Usiedliśmy tak blisko wody, że po jakiejś godzinie nie mogliśmy ruszyć jej z miejsca. Następnego dnia wyjechaliśmy i do dziś nie wiem co się z nią stało. To czas kiedy Mielno zauroczyło mnie swoim pięknem i grobową ciszą przyrody. Poza rozbijającymi się o plażę falami nie słychać zimą zupełnie nic. Czasami wybieraliśmy się także do innych miejscowości, ale w każdej brakowało tego czegoś.

Mieleński klimat dla każdego

W Mielnie odnajduję spokój do dziś i spędzam tam przynamniej tydzień każdej zimy. Nocuję w hotelu Meduza, a w każdym wolnym czasie idę wystawić swój noc na przepełniający spokojem klimat morza. Niesamowite chwile.

Kopiowanie tekstów i obrazów bez zgody administracji nie jest dozwolone | Mieleński informator